Wzrost cen związany ze strefą Euro.

Co się działo przed kryzysem ekonomicznym każdy wie. Mała emerytura starczała ledwo co na leki, rachunki, jedzenie. Obecnie Polska chce wejść do strefy Euro. Zamiast złotówek miałaby być europejska waluta, obecna prawie we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Kilkadziesiąt lat temu wiele rzeczy było tanich, nikt nie narzekał. Od kilku lat obecnie można zaobserwować wzrastanie cen. Przykładowo, chleb kosztował złotówkę, teraz jego cena wzrosła dwukrotnie. Tanie zakupy, na które mogliśmy sobie pozwolić kiedyś odeszły. Teraz wiele osób, które kiedyś było bogatych jest biednych. Muszą oszczędzać, liczyć każdy grosz. Ceny stają się wyższe z jednego powodu. Polska chce bardzo wejść do strefy Euro. Ceny muszą być porównywalne z innymi krajami. Dlatego też wiele sklepów, głównie przygranicznych hipermarketów opisuje ceny w złotówkach i Euro. Tak dzieje się również w wielu aptekach. Tanie leki, które były sprzedawane, podrożały. Jednak według konwergencji z Maastricht wzrost cen, inflacja nie może przekroczyć trzech procent. Jeśli tak się stanie, nad Polską zawisną „czarne chmury”.

Konsekwencje dla kraju będą opłakane. Szybki wzrost cen jest więc mało atrakcyjny. Bardziej niebezpieczna jest jednak deflacja, spadek cen. Powoduje ona bowiem zahamowanie rozwoju kraju, wszystkie dziedziny gospodarki „stają w miejscu”. Tak więc nie można powiedzieć, że jak ceny wzrastają, to jest tragicznie. To jest nawet pożądana sytuacja, bo nie ogranicza rozwoju.

Dodaj komentarz